O MNIE I O BLOGU

Witam. To ja – demaskator złych intencji i manipulacji prawdą historyczną, samozwańczy wykrywacz kłamstw. Podejmuję się tej niecierpiącej zwłoki misji w 70-tą rocznicę zakończenia II wojny światowej, a pełnić ją będę na łamach niniejszego bloga germanipulate.com

Mam 56 lat. Jestem Polką. Urodziłam się i mieszkam na Dolnym Śląsku. To nasze prastare Ziemie Piastowskie. Miłość do Ojczyzny, a nieufność do wrogów, wyssałam z mlekiem matki.

Jestem osobą energiczną, taką „z krwi i kości”. Stąpam mocno po ziemi. Preferuję rozwiązania zdroworozsądkowe. Temperamentu mam za dwóch. Jeśli do tego dodać, że mam silną osobowość, a także odwagę mówienia otwarcie o tym, co mnie wkurza – łatwo się domyślić, że mój blog nie będzie „lekki, łatwy i przyjemny”.

Od dzieciństwa miałam – dziś to widzę wyraźniej – jakąś wyjątkową zdolność empatii, choć wtedy takie słowo jeszcze nie istniało. Już w I klasie podstawówki, gdy wszystkie dzieci z uśmiechem na ustach klepały wierszyk o Murzynku Bambo, mi było go po prostu żal. Zastanawiałam się, jak Bambo mógł być taki beztroski, a po szkole tylko „psocić i figlować”, skoro z serialu Bonanza wiedziałam, że Murzyni nie mieli tak dobrze.

Odkąd siebie pamiętam, zawsze bolała mnie wszelka niesprawiedliwość. Nie potrafiłam pogodzić się z gorszym traktowaniem kogoś, kto nie jest w stanie sam się obronić. A życie, jak to życie, uparcie zmuszało mnie (zmusza nas wszystkich) na co dzień, do bycia świadkiem wielu podłych, nieludzkich zachowań.

I tak, gdy już przebolałam los Murzynka Bambo i wuja Toma, przyszedł czas na rodzime krzywdy. Polskie seriale tamtych lat o czterech pancernych i kapitanie Klossie, w zderzeniu z powojenną niemiecką polityką „niepamięci”, potęgowały we mnie poczucie wielkiej dziejowej niesprawiedliwości i nigdy nie wyrównanych, nie przeproszonych krzywd. Narastała we mnie elementarna potrzeba jakiegoś zadośćuczynienia czy choćby przyznania się do winy. Ale nie tylko. Do licha! Po takiej „winie”, gdzie nawet słowo „wina” jest zbyt niewinne, bo nie jest w stanie udźwignąć 70 milionów ofiar, cały przegrany naród powinien paść na kolana i bijąc się w piersi, przez sześć lat błagać o przebaczenie! Inna sprawa, czy przebaczenie powinni dostać. Ode mnie na pewno nie. Dlaczego nikt nie dopilnował, by taki akt skruchy się odbył? Żadnej kary, żadnej pokuty?! Czy tylko mnie to zadziwia, dręczy i prowokuje? Czy to nie woła o pomstę do nieba? Zarówno wedle Biblii, jak Zygmunta Freuda, zdolność do poczucia winy jest konstytutywna dla rodzaju ludzkiego, jaki znamy – napisał kiedyś Leszek Kołakowski.

Uważne śledzenie powojennych stosunków polsko-niemieckich i bezwstydnego manipulowania historią przez Niemców, doprowadziło mnie do przerażającego wniosku, że wojna się jeszcze nie skończyła. Wojna trwa nadal. To wojna o pamięć historyczną. I jak na razie, to my ją przegrywamy. Być może na własne życzenie. Tak jak w 1939 roku, również dzisiaj Niemcy dysponują lepszym orężem – to gigantyczna machina propagandowa, która za pomocą prasy, mediów i potężnych produkcji filmowych steruje opinią publiczną w sposób, którego nie powstydziłby się sam minister propagandy i oświecenia publicznego w rządzie Hitlera – Joseph Goebbels. Wszak to on powiedział: Kłam, kłam, zawsze coś z tego zostanie. Dobrze zapamiętała te lekcje jego, bodaj najlepsza, „uczennica” Erica Steinbach.

Niemcy krok po kroku sukcesywnie dokonują rewizji historii. Na naszych oczach dokonuje się świadome rozmywanie odpowiedzialności za wojnę i jej skutki. Prawdziwe ofiary są powoli zrównywane z prawdziwymi winowajcami. Czy mamy na to spokojnie patrzeć?

niemcy przeglad.jpg

Jest taka książka Andrzeja Więckowskiego „Wypowiedzieć wojnę Niemcom”. Autor nawołuje w niej do „zmasowanego i długotrwałego ataku na znakomite polsko-niemieckie stosunki”, które nazywa „kiczem pojednania”. Miałaby być to wojna o nasze dobre imię i godność. Więckowski pisze: Polska nie doczekała się w Niemczech przysługujacej jej godności przeciwnika i ofiary. Przeciwnikiem była Rosja sowiecka, a ofiarami Żydzi. Polacy zaś to ci, którzy wypędzili rdzenną ludność niemiecką z ich ojczystej ziemi.

Apel Andrzeja Więckowskiego to publicystyczny żart. Ale właściwie dlaczego tylko żart? Wszak Niemcy wcale nie żartują. Niemcy kłamią całkiem serio. Już prawie udało im się przekonać świat, że byli jedynie ofiarą narodowego socjalizmu. Ktoś w końcu musi ich powstrzymać. Ktoś musi wreszcie powiedzieć "HALT!".

To ja – „mściciel”, a moją licencją niech będzie śmierć i cierpienie milionów niewinnych, nigdy nie pomszczonych ofiar niemieckich zbrodni (Not-Nazi-but-German).

Mój blog to wypowiedzenie Niemcom wojny. To walka z kłamstwami i półprawdami. To bunt przeciwko germańskiej manipulacji historią. To wojna o prawdę.

Polygraph.jpg

Blog będzie pisany w sposób treściwy i wyrazisty. W prostych, żołnierskich słowach, bez zbędnych dygresji, będę starała się przekazywać chronologicznie kolejne porcje informacji „zagrzewających” do niezgody na german manipulation. Prześledzę całe to niemieckie Persilscheinverfahren począwszy od roku 1945, aż do dzisiaj. Z uwagi na rozległość tematu, daję sobie prawo wyboru zdarzeń i faktów, które uznam za ważne i pomocne w realizacji mojej misji.

Oczywiście udział różnych „wojsk zaciężnych” i pojedynczych „żołnierzy” oraz wszelka inna pomoc mile widziana – ucieszy mnie każda Wasza uwaga, komentarz, sprostowanie lub propozycja współpracy i żadnej nie zostawię bez odpowiedzi. Sama tej wojny nie wygram...


Polygraph