KOD

pismanipulate

Kiedy zaczynałam pisać tego bloga w styczniu 2015 roku, żyliśmy w innym świecie i w zupełnie innym kraju. Polacy nie byli wtedy podzieleni na lepszy i gorszy sort, a zwyczajnie na mądrych i głupich. To mądrzy wskazywali drogę głupszym. Nigdy na odwrót.

Polska – kraj, który najwięcej ucierpiał w czasie II wojny światowej, wychodziła właśnie na prostą i w ekspresowym tempie doganiała Zachód. „Solidarność”, ta prawdziwa z Lechem Wałęsą na czele, była podziwiana na całym świecie. Dla wspólnego, nadrzędnego dobra potrafiliśmy się zjednoczyć i działać razem. Polska piękniała na naszych oczach. Na uroczystości z okazji 25-lecia „Solidarności” prezydent USA Barack Obama powiedział: „To zaszczyt, że mogę być tutaj i świętować razem z wami”. Ależ byliśmy wtedy dumni!

Polska była zawsze dumna ze swojej historii i ze swoich bohaterów, ale powoli uczyliśmy się też przyznawania do własnych wad, błędów, zbrodni. Chcieliśmy być wielkim, dumnym narodem, a „Wielki naród to taki, który wie, że miał bohaterów, ale miał też i kanalie” (Radosław Sikorski). Tylko taki kraj, który opowiada swoją własną historię prawdziwą, całą, ze wszystkimi jej pięknymi, ale też brzydkimi kartami, ma prawo wytykać kłamstwo innym. Mówienie prawdy, umiejętność przyznania się do winy jest wyznacznikiem człowieczeństwa. „Zarówno wedle Biblii, jak Zygmunta Freuda, zdolność do poczucia winy jest konstytutywna dla rodzaju ludzkiego, jaki znamy” – napisał kiedyś Leszek Kołakowski. Oczywiście w podtekście chodziło mu o Niemców. Wszak zarzut tuszowania własnych zbrodni dotyczył zawsze i tylko Niemców. Do dziś.

Mój blog chronologicznie, rok po roku, demaskuje niemieckie manipulacje historią. Konkretnie, prostymi słowami, ujawniam całe to ich powojenne „Persilscheinverfahren”. Blog spełnia swoją rolę – czytelnicy dowiadują się, że tak naprawdę Niemcy nigdy nie odpowiedzieli za swoje zbrodnie, że większość zbrodniarzy uniknęła kary, a dzisiejsze bogactwo Niemiec pochodzi z grabieży. Powoli szokujące fakty docierają do ludzi na całym świecie.

Tymczasem dzisiaj...

Prawo i Sprawiedliwość, które dzisiaj pisze własną wersję historię Polski, historię nieprawdziwą i podporządkowaną celom politycznym – kłamiąc, odbiera nam prawo wytykania kłamstw innym. Z kolei Niemcy, stając dziś po stronie Polski w konflikcie z Izraelem i przyznając się głośno do odpowiedzialności za II wojnę światową, prezentują się światu jako dobroduszni, prawdomówni, łaskawi. To, że przez 80 lat stawali na głowie, by wymazać swoje zbrodnie, staje się nieistotne. Dzisiaj to Polska musi tłumaczyć się za swój udział w II wojnie światowej!

Niestety, to nie koniec naszej narodowej tragedii. Polska pod rządami PiS idzie drogą przerażająco podobną do tej, którą ludzkość już raz potępiła i przeklęła. Dzisiaj Polaków straszy się „obcymi”, którzy przenoszą „różnego rodzaju pasożyty i pierwotniaki”, podobnie jak przed wojną Żydami. Wrzaski naszego wodza „Obudź się Polsko!” brzmią szokująco podobnie do hitlerowskiego „Deutschland, erwache!”. Polskimi ulicami bezkarnie maszerują faszyści. Płonie kukła Żyda. Stoją szubienice z wizerunkami polskich europosłów.

Fot.:   Zaproszenie na marsz ONR wzorowany na oryginalnym nazistowskim plakacie, dwa tygodnie po wygranych przez PiS wyborach parlamentarnych.

Fot.: Zaproszenie na marsz ONR wzorowany na oryginalnym nazistowskim plakacie, dwa tygodnie po wygranych przez PiS wyborach parlamentarnych.

Wydawałoby się, że po takim doświadczeniu jak II wojna światowa, już nigdy żaden naród nie nabierze się na prymitywne rasistowskie hasła o czystej rasowo rodzinie. Tymczasem dzisiejsze polskie ulice z pochodniami, falangą na flagach, banerami „Europa tylko biała”, „Polska dla Polaków”, „Czysta krew, trzeźwy umysł” to obrazki żywcem wzięte z niemieckich ulic lat 30-tych. Trzeba być ślepym, żeby tego nie widzieć. PiS tego nie widzi i nie potępia. Dokument telewizyjny pokazujący ołtarzyk w lesie ku czci Hitlera i heilujących młodych Polaków, PiS nazywa prowokacją dziennikarską. Dlaczego? Bo narodowcy, pseudokibice i wszelkiej maści bandziory to ich elektorat. „Sukces Kaczyńskiego? To sojusz z chamem” - mówi filozof i religioznawca profesor Zbigniew Mikołejko.

Rzućmy okiem jak wyglądało to 99 lat temu.

W 1919 roku, 30-letni wówczas Adolf Hitler, nawiązał kontakt z kilkuosobową szowinistyczną grupą polityczną o nazwie Deutsche Arbeiterpartei. Rok później doprowadził do jej przemianowania na NSDAP (Narodowosocjalistyczna Niemiecka Partia Robotników). Warunkiem przynależności do NSDAP nie było poparcie jakiegokolwiek programu, lecz jedynie nieżydowskie pochodzenie i bezgraniczne posłuszeństwo. W 1921 roku Hitler został jej przewodniczącym z tytułem wodza (niem. Führer) oraz niemalże dyktatorską władzą. W tym samym roku utworzył bojówki partyjne „Oddziały Szturmowe” SA (niem. Sturmabteilung) – zajmujące się walką z opozycją, a później pogromami Żydów. Z partyjnego pisemka Völkischer Beobachter uczynił ogólnokrajowy dziennik, który przez następne 25 lat był jednym z filarów propagandy nazistowskiej. Wszyscy wiemy, co było dalej.

To przerażająca analogia do tego, co dzisiaj mamy w Polsce. Dyktatorska władza prezesa, Wojska Obrony Terytorialnej jako partyjne bojówki oraz przejęcie mediów państwowych, z których PiS uczynił swoją tubę propagandową. Od tego zresztą zaczęli – od wyrzucenia z radia i telewizji publicznej około 200 dziennikarzy. Zastąpili ich ludźmi po szkole Rydzyka. Dlatego ich manipulacje są tak prymitywne. Pisowski dziennikarz jest zawsze rzecznikiem swojej partii. Zwyczajnie kłamią, pokazują tylko to, co im pasuje, wymazują serduszka WOŚP z marynarek itp. W czerwcu 2016 roku, gdy Barack Obama skrytykował rząd PiS-u, ambasada amerykańska musiała opublikować tłumaczenie jego przemówienia, ponieważ według pisowskiej telewizji, prezydent USA pochwalił obecną władzę.

Dziennikarz Bogusław Wołoszański tak pisze o twórcach III Rzeszy: „Ludzie, którzy w 1939 roku podpalili Europę i zorganizowali gigantyczną machinę zbrodni byli półanalfabetami, całkowicie nieprzygotowanymi do pełnienia najwyższych stanowisk państwowych. A jednak dostali władzę, demokratycznie i pokojowo. […] Wydawali się śmieszni, nadęci i pokraczni, a okazali się śmiertelnie groźni. Co było ich siłą? Nienawiść. […] Tę przepełniającą ich nienawiść przekształcili w ideę. Chcieli stworzyć społeczeństwo zdrowe, wolne od chorób genetycznych np. homoseksualizmu, przestępczości i korupcji, jednolite etnicznie i politycznie, bogate. […] Dlatego stworzyli III Rzeszę. Dla tego nowego tworu państwowego uchwalili nowe prawo, prawo nienawiści i szybko, już rok po objęciu rządów, stworzyli sprawne narzędzie – policję polityczną. […] Kiedy dziś słyszę nienawiść, to się boję. Tego, co już było.”

Śmieszni, nadęci, pokraczni…, Kempa, Szyszko, Błaszczak, Macierewicz, Czarnecki. Jakież to kompetencje, osiągnięcia zawodowe i wykształcenie mają ci osobnicy, że powierzono im rządzenie krajem? Oprócz rzecz jasna wiary w nieomylność swego wodza. Zarażeni jego nienawiścią, stają się coraz bardziej niebezpieczni. Czego się tkną, zamieniają w ruinę. Wystarczy wspomnieć Puszczę Białowieską – nasz jedyny obiekt przyrodniczy z Listy Światowego Dziedzictwa UNESCO czy 200-letni dorobek stadniny koni w Janowie Podlaskim. „Rażąca ignorancja w ocenie rynku, brak profesjonalizmu w ocenie wartości koni, a co najgorsze lekceważenie klientów. (…) To wielki skandal” – tak nieudaną aukcję koni czystej krwi arabskiej „Pride of Poland 2017” ocenia były dyrektor janowskiej stadniny Marek Trela, który nota bene, jest teraz menadżerem stadniny sułtana bin Zayed Al Nahyana w Emiratach Arabskich. Potem napięcie rosło jak w kiepskim horrorze: zaproszenie Komisji Weneckiej po czym odrzucenie jej wniosków, wtargnięcie żandarmerii wojskowej do Centrum Kontrwywiadu NATO o 1.30 w nocy, złoty medal „Za zasługi dla obronności kraju” dla pomocnika aptekarza Misiewicza, państwo San Escobar ministra Waszczykowskiego, statuetki gen. Błasika tzw. „błasiki”, apel smoleński na wszystkich uroczystościach państwowych, „czarna lista” artystów na Festiwalu w Opolu, „Smoleńsk” - najgorszy film roku (aktualna ocena 1,3 na 10 poza indeksem IMDb), wycofanie Polski z Eurokorpusu, wstrzymanie finansowania metody in vitro, mowa nienawiści w Sejmie („gorszy sort”, „zdradzieckie mordy, kanalie”), ekshumacje wbrew protestom i błaganiom rodzin, całkowita kompromitacja podkomisji smoleńskiej i w końcu horrendalne nagrody dla ministrów, które celnie skomentował Prezydent Komorowski: „Pani premier sama sobie przyznała 750 kilogramów ośmiorniczek”. Jednak dla mnie osobiście numerem jeden w rankingu kompromitacji PiS-u jest wystawienie przez rząd własnego kandydata na stanowisko przewodniczącego Rady Europy Jacka Saryusza-Wolskiego. Był on jedynym kontrkandydatem dla starającego się o reelekcję Donalda Tuska, którego ostatecznie wybrano na drugą kadencję z poparciem wszystkich państw oprócz Polski! Słynne 27:1. Beatę Szydło, wracającą po tym blamażu do kraju, prezes PiS powitał na lotnisku wielkim bukietem kwiatów, jak zwycięzcę. Tragifarsa.

PiS afery te nazywa „dobrą zmianą”. A świat się śmieje. Chociaż ostatnio chyba coraz bardziej niepokoi.

Codziennie człowiek myśli sobie, że już gorzej być nie może, ale nazajutrz okazuje się, że PiS może wszystko.

Śmieszni, nadęci, pokraczni. I takie są ich rządy. Działają na oślep. Zmieniają prawo według własnego widzimisię. Notorycznie łamią Konstytucję. Ustawy przygotowują w pośpiechu, „na kolanie”, bez żadnej debaty. Głosują przeważnie w nocy, po kryjomu.

Uniwersytet Jagielloński, macierzysta uczelnia Andrzeja Dudy, zaapelowała do niego o zawetowanie niekonstytucyjnych ustaw: „Wzywamy pana prezydenta, by wypełnił swoją powinność strażnika Konstytucji i dochował przysięgi złożonej Narodowi”.

PiS zachowuje się tak, jakby nasz Kraj do tej pory nie istniał. Jarosław Kaczyński pisze od nowa historię Polski, w której jedynym bohaterem jest jego brat Lech Kaczyński. Ktoś słusznie zauważył: „Jeśli wciąż męczy cię przeszłość, napisz ją od nowa”. W pisowskiej wersji historii Lech Wałęsa to zdrajca i donosiciel. Z pisowskich podręczników polskie dzieci nie dowiedzą się kim był Mazowiecki, Geremek, Frasyniuk, Michnik, Bartoszewski. Nie wierzyłam, że można napisać historię „Solidarności” bez tych nazwisk. PiS to zrobił. Proszę sprawdzić na stronie „Wielkiej Solidarności”. Najwięcej miejsca poświęcono tam warcie honorowej w hołdzie Lechowi Kaczyńskiemu! I jest jeszcze coś..., coś tak haniebnego, że Trybunał Stanu to za mało. Otóż w maju b.r. na Podkarpaciu zorganizowano konkurs dla uczniów z okazji 100 rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości pod hasłem: „Warto być Polakiem”. Można do niego zgłaszać prace literackie, fotograficzne i plastyczne, a główną nagrodą jest wyjazd do Brukseli. Podano pięć tematów do wyboru, a każdy dotyczy tylko jednego bohatera, Lecha Kaczyńskiego. Przytoczę te tematy, bo wygląda to na żart, chociaż niestety żartem nie jest. Jeśli ktoś nie widzi tu paranoi, to doprawdy jest bardziej chory od prezesa. Oto tematy zadane uczniom:

1. Działalność Lecha Kaczyńskiego w opozycji antykomunistycznej.

2. NSZZ „Solidarność”, Lech Kaczyński, św. Jan Paweł II – wspólna rola w odbudowie Polski po 1989 r.

3. Prezydent Lech Kaczyński jako lider państw Europy Środkowej i Wschodniej.

4. Polityka historyczna prezydenta Lecha Kaczyńskiego.

5. Życiowa postawa prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Czy warto być wiernym do końca?

Fot.: Dlaczego PiS niszczy pamięć o narodowej Solidarności?

Fot.: Dlaczego PiS niszczy pamięć o narodowej Solidarności?

Symbolem zamachu na Wielką Solidarność jest zjazd ONR, który odbył się w sobotę 14 kwietnia tego roku w Stoczni Gdańskiej. „Polska musi pozostać jednolita kulturowo i homogeniczna etnicznie” – takie słowa padały tego dnia w historycznej Sali BHP!

Ponury chichot historii.

Trudno nie poprzeć oburzenia Lecha Wałęsy: „Czy o takie ‘wartości’ Polacy walczyli w Grudniu 1970 i Sierpniu 1980 w Gdańsku? Pytam się, kiedy ich PiS zdelegalizuje? Na co wszyscy czekają? Aż oni przejmą władzę? Czy jesteście ślepi i tego nie widzicie czy udajecie, że nie widzicie?”

„To profanacja” – dodaje inna legenda „Solidarności”, Bogdan Borusewicz.

Właścicielem Sali BHP jest NSZZ „Solidarność”, ta dzisiejsza, pisowska.

W państwie PiS każdy polityk opozycji i w ogóle każdy, kto śmie krytykować rząd, jest wrogiem. Wrogiem jest każdy dziennikarz, pisarz, aktor, piosenkarz, reżyser, który ma własne zdanie i nie podlizuje się władzy. Każdy, kto cokolwiek w życiu osiągnął swoim wysiłkiem, nauką, ciężką pracą, determinacją, to złodziej, ubek, w najlepszym razie resortowe dziecko. Trzeba go opluć, oczernić, zniszczyć. Wrogiem jest nawet nieżyjący laureat Oscara, Andrzej Wajda. Kiedy posłowie podejmowali uchwałę w sprawie uczczenia pamięci wielkiego Polaka, Jarosław Kaczyński demonstracyjnie wyszedł z sali sejmowej. Cóż za haniebne zachowanie!

Z żyjącymi bohaterami PiS obchodzi się jeszcze gorzej. To jak niszczą Jurka Owsiaka, woła o pomstę do nieba. Na szczęście dzięki pisowskiej agresji, WOŚP pobiła w tym roku kolejny swój rekord.

No i wreszcie wrogiem Polski jest każdy, kto ma inny światopogląd, kto nie chodzi do kościoła. Dzisiaj prawdziwy patriota musi wierzyć w Boga i w PiS. Niewierzący to lewak, złodziej, gorszy sort.

Człowiekiem, który ma dziś w Polsce nieograniczoną władzę, większą nawet niż sam prezes, jest duchowny, redemptorysta Tadeusz Rydzyk. Jest założycielem i dyrektorem rozgłośni radiowej Radio Maryja, Telewizji Trwam, dwóch Fundacji Lux Veritatis i Nasza Przyszłość, Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu oraz gazety „Nasz Dziennik”. Ponad to właścicielem kilku szkół, wydawnictw, księgarń i przede wszystkim licznych spółek („Polskie Sieci Cyfrowe”, „Geotermia Toruń”, „Bonum”, „Scala”). Roczne przychody biznesów ojca Tadeusza wynoszą 56 mln zł. To potężne biznesowo-medialne imperium dodatkowo wspiera pisowski rząd. W ciągu dwóch lat sprawowania władzy przez PiS, Rydzyk otrzymał 80 mln921 tys. zł z publicznych pieniędzy. W rocznicach powstania Radia Maryja uczestniczą obowiązkowo wszyscy czołowi politycy PiS, ministrowie z rodzinami, premier, prezydent. Modlą się, śpiewają, kołyszą, przemawiają. Do historii przejdzie przemówienie Beaty Kempy, szefowej gabinetu premier Beaty Szydło, podczas XXIV urodzin Radia Maryja w grudniu 2015 roku. Łatwo je znaleźć w internecie. Istna perełka, polecam.

Nawet katoliccy publicyści są oburzeni. Szymon Hołownia pisze: „Ależ oczywiście, do kościoła może przyjść każdy. Prostytutka, dziennikarz, prezydent, rzeźnik i przedszkolanka - każdy ma prawo czuć się tu, jak u siebie w domu. To wspaniałe, że premier rządu, chrześcijanin jak ty i ja, chodzi do kościoła. To jednak ciężka patologia, gdy premier - jako premier - w tym kościele przemawia. (…) Tylko ludzi mi szkoda i Kościoła mi szkoda. Bo Kościół, który bierze ślub z jakąś partią, zostaje wdową po następnych wyborach. Kościół, który dogmatyzuje czyjeś dziwne hobby, to parodia Kościoła. Tego ślubu nie braliście w moim imieniu”.

Według partii rządzącej prawdziwy Polak to katolik, żyjący po bożemu, kochający się po bożemu, płodzący potomstwo po bożemu. W połowie 2016 roku PiS wstrzymał refundowanie programu in vitro. Warto przypomnieć, że minister zdrowia w rządzie PO/PSL Marian Zembala „na odchodnym” podpisał decyzję przedłużającą finansowanie in vitro do 2019 roku. W efekcie realizacji programu urodziło się dotychczas około 6 tys. dzieci, ponad 17 tys. par jest w trakcie leczenia. W miejsce in vitro PiS wprowadził program wspierania rozrodczości będący de facto samą diagnostyką. PiS-owski program kosztował 23 mln zł. Z programu skorzystało 107 par. Efekt? Zero urodzeń. Najwyższa Izba Kontroli żąda wyjaśnień.

Pod pretekstem dekomunizacji partia rządząca przejęła w całości media, wojsko, sądy, spółki skarbu państwa, teatry, muzea, szkoły. Nie żeby coś naprawić, ulepszyć, ale żeby obsadzić swoimi. Niczego nie reformują. Wymyślają nowe ustawy tylko po to, by pozbyć się niewygodnych osób. Tak postępuje okupant, zaborca. W dodatku wmawiają nam, że tego właśnie chcieli Polacy. W ten sposób na przykład chcą usunąć pierwszą prezes Sądu Najwyższego Małgorzatę Gersdorf – tylko po to właśnie uchwalili ustawę obniżającą wiek przechodzenia sędziów w stan spoczynku do 65 lat. Co ciekawe, nominację na sędziego SN, Gersdorf otrzymała z rąk Lecha Kaczyńskiego w 2008 roku. Jednocześnie Zgromadzenie Ogólne SN jednogłośnie uznało, że Gersdorf została wybrana na sześcioletnią kadencję i zgodnie z konstytucją pozostaje prezesem do 2020 roku. Podobna sytuacja dotyczy 27 innych sędziów SN. PiS już pięć razy nowelizowało własną ustawę. Oczywiście wszystkie pomysły biorą się z Nowogrodzkiej. W Sejmie nie ma żadnej merytorycznej debaty – wypowiedzi posłów w tej sprawie PiS ograniczył do 30 sekund! Zresztą nikt by nie słuchał, bo posłowie partii rządzącej przychodzą tylko na głosowania.

Fot.: Pustki w ławach PiS podczas debaty nad projektem zmian w ustawie o sądach.

Fot.: Pustki w ławach PiS podczas debaty nad projektem zmian w ustawie o sądach.

Sytuację w polskim Sądzie Najwyższym obszernie relacjonują wszystkie zagraniczne media. W lipcu tego roku o „przywrócenie niezależności sądownictwa w Polsce” zaapelowała do prezydenta Andrzeja Dudy Międzynarodowa Komisja Prawników z siedzibą w Genewie, która skupia 60 wybitnych prawników (starszych sędziów, adwokatów, pracowników akademickich) z kilkudziesięciu krajów.

Kryzys konstytucyjny w Polsce to ewidentne łamanie praworządności, to konflikt z Brukselą, ale przede wszystkim to zastępowanie prawdziwych fachowców ludźmi z przypadku. Zresztą dotyczy to wszystkich dziedzin funkcjonowania państwa. Obowiązuje jedna zasada: może mieć nawet kryminalną przeszłość, byle był z PiS-u (Joachim Brudziński, Stanisław Pięta). PiS hołubi potulne miernoty. Mierny, bierny, ale wierny – skąd my to znamy?

Od sierpnia 2017 r. do lutego 2018 r. PiS odwołał 158 prezesów i wiceprezesów sądów powszechnych (apelacyjnych, okręgowych i rejonowych), w tym sądów wojskowych. W ciągu zaledwie roku PiS usunął z polskiego wojska 36 generałów i 300 pułkowników - ludzi nie do zastąpienia, zasłużonych, z ogromnym doświadczeniem. W 10 spółkach skarbu państwa notowanych na giełdzie pracuje 38 działaczy PiS. Do tego całkowita wymiana kadr w mediach publicznych. To zabór państwa.

Co dziwne, rzekoma dekomunizacja obejmuje wszystkich, z wyjątkiem działaczy PiS-u. Byli komuniści piastują wysokie stanowiska w pisowskich strukturach władzy: Stanisław Piotrowicz, Andrzej Kryże, Wojciech Jasiński. Weźmy tego pierwszego – PRL-owski prokurator, członek egzekutywy PZPR, kierownik szkolenia partyjnego, w stanie wojennym autor aktu oskarżenia przeciwko Antoniemu Pikulowi. Dzisiaj Stanisław Piotrowicz jest przewodniczącym sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka! To on odegrał decydującą rolę w przejmowaniu Trybunału Konstytucyjnego przez PiS. Boże, widzisz i nie grzmisz?! Podwójne standardy stosowane wobec polityków najlepiej pokazuje aresztowanie Gawłowskiego czy uchylenie immunitetu dla posłanki Gasiuk-Pihowicz (za wnioskowanie o przerwę w obradach!), a z drugiej strony obrona jawnego złodzieja, pisowskiego senatora, Stanisława Koguta. Szczyt hipokryzji.

Mamy już pierwsze efekty przejęcia sądów przez PiS. Choćby głośna sprawa pobicia przez czterech narodowców działacza KOD Andrzeja Majdana. Bandyci przewrócili Majdana na ziemię po czym bili go i kopali przez 8 minut (w internecie można znaleźć pełne nagranie tego zdarzenia). Prokuratura postawiła Majdanowi zarzut udziału w bójce na równi z faszystami z ONR. Tak teraz wygląda w Polsce prawo i sprawiedliwość.

Polacy mieszkający od dawna za granicą, szczególnie „stara” Polonia amerykańska, nie śledzą na bieżąco krajowych wydarzeń, nie widzą z bliska tej całej paranoi, nie czytają polskich gazet, nie oglądają polskiej telewizji. Wspominają z rozrzewnieniem Polskę, którą zapamiętali z dziecięcych lat – umęczoną, biedną, zaniedbaną, ale jakże kochaną, swojską, sielską i anielską. Do takiej Polski tęsknią. Bazują na sentymentach, wspomnieniach i marzeniach. Nie wiedzą, że Polska już dawno nie jest ani biedna, ani umęczona. W przeciągu zaledwie 25 lat nadrobiliśmy nasze opóźnienia i obecnie polskie ulice, domy, sklepy nie różnią się od tych w Londynie, Paryżu czy Chicago, a niektóre nawet je prześcigają – stadion śląski czy łódzki dworzec kolejowy są jednymi z najnowocześniejszych w Europie. Jak to dobrze, że zdążyliśmy je wybudować przed nastaniem „dobrej zmiany”. Polonia amerykańska, która dziś tak chętnie zabiera głos w sprawach polskiej polityki, która broni obecnej władzy, ma oczywiście jak najlepsze intencje, ale niestety zupełnie nie wie, co tak naprawdę dzieje się w ich odległej Ojczyźnie. Często nie pamiętają nawet języka polskiego. Tak kochają swój Kraj, ale własnych dzieci nie uczą ojczystego języka. Najlepszym przykładem jest senator PiS Anna Maria Anders. Jej jedyny syn, wnuk generała Władysława Andersa, nie mówi ani nie pisze po polsku.

Lech i Jarosław Kaczyńscy w latach 80-ych byli drugoplanowymi działaczami Solidarności. O Kaczyńskich nie ma wzmianki w ani jednym z 37 tygodników „Solidarność”. Raczej ich wtedy odsuwano od rozmów, ponieważ byli z natury konfliktowi. Ojciec Lecha i Jarosława, Rajmund Kaczyński swego czasu przestrzegał: „Boże, uchroń Polskę przed moimi synami”.

Niespodziewana śmierć brata bliźniaka była na pewno wielką traumą dla Jarosława Kaczyńskiego. Każdy człowiek inaczej radzi sobie w takich sytuacjach. Sposobem prezesa PiS na poradzenie sobie z tą tragedią, jest wmawianie wszystkim, że to nie był wypadek. Nikt z jego otoczenia nie śmie temu zaprzeczyć. Lider PiS-u cierpi i chce, by inni cierpieli razem z nim. Jednocześnie pragnie zemsty. Jest niewątpliwie człowiekiem chorym. Chorym z żalu i nienawiści. Dręczy go też ostatnia rozmowa telefoniczna z bratem. Prezes nie ma prawdziwych przyjaciół, nie ma więc kto go wysłuchać i wesprzeć. Normalny człowiek poszedłby do psychologa, przepracował temat, wypłakał się bliskiej osobie w rękaw i żył dalej. Tymczasem „życzliwi” na czele z Macierewiczem, celowo podsycają ten ból, przeciągając w nieskończoność prace tzw. podkomisji smoleńskiej. Wiadomo, że ci pseudoeksperci nic nowego nie ustalą (ucieczka Berczyńskiego!), ale dla własnych korzyści majątkowych, grają na ludzkich uczuciach, jak długo się da. Trafnie ocenia to wspomniany już religioznawca, profesor Zbigniew Mikołejko. Narrację budowaną wokół katastrofy smoleńskiej nazywa on „ludową religią przegranych i wykluczonych”. „Religia smoleńska opiera się nie na racjonalnym, praktycznym myśleniu, tylko na tym, co można nazwać bankiem gniewu. Trzeba było zgromadzić zasoby tego gniewu i spożytkować” - mówi profesor.

No i odgrodzić barierkami. Ochrona miesięcznic smoleńskich w jednym tylko roku 2017 to koszt 4,5 mln zł. Za rządów PiS-u również polski parlament zamienił się w oblężoną twierdzę. Po sejmowym dziedzińcu spacerują strażnicy z bronią i paralizatorami. Od lutego b.r. straż marszałkowska ma uprawnienia służb mundurowych – może przeszukiwać, zatrzymywać, nagrywać, a nawet użyć ostrej amunicji. Liczbę pracowników zwiększono ze 160 do 290. Prawo i Sprawiedliwość ma w Polsce pełnię władzy, ale na ochronę przed suwerenem wydaje więcej niż jakikolwiek rząd wcześniej.

Fot.: Agnieszka Holland w Warszawie w przeddzień miesięcznicy 9 sierpnia 2017 roku.

Fot.: Agnieszka Holland w Warszawie w przeddzień miesięcznicy 9 sierpnia 2017 roku.

Fot.: Wanda Traczyk-Stawska, żołnierz Armii Krajowej, uczestnik Powstania Warszawskiego, psycholog i nauczyciel dzieci upośledzonych, która w piątek 11 maja chciała wesprzeć protest osób niepełnosprawnych i ich opiekunów, nie została wpuszczona do Sejmu.

Fot.: Wanda Traczyk-Stawska, żołnierz Armii Krajowej, uczestnik Powstania Warszawskiego, psycholog i nauczyciel dzieci upośledzonych, która w piątek 11 maja chciała wesprzeć protest osób niepełnosprawnych i ich opiekunów, nie została wpuszczona do Sejmu.

Ostatnio wyznawcy PiS-u musieli poczuć się zawiedzeni, ponieważ telewizja narodowa nie transmitowała ogłoszenia raportu technicznego podkomisji smoleńskiej, uznawanego za raport końcowy. W tym czasie wolała relacjonować posiedzenie komisji ds. Amber Gold. Transmisję na żywo prowadziły za to tvn i polsat. Dziwi to tym bardziej, że w tym od dawna oczekiwanym raporcie, jest wyraźnie mowa o co najmniej dwóch wybuchach na pokładzie prezydenckiego tupolewa. Czyż nie na taki właśnie werdykt czekał od 8 lat Jarosław Kaczyński?! Co miesiąc 10-ego nawoływał do walki o prawdę. A teraz, gdy państwowi urzędnicy oficjalnie ogłaszają, że przyczyną śmierci pasażerów była silna eksplozja, telewizja publiczna milczy?! Główne wydanie „Wiadomości” poświęciło 1,5-godzinnemu raportowi Macierewicza 77 sekund. Co ciekawe, raport Macierewicza opatrzony godłem państwowym i nagłówkiem „The Republic of Poland”, trafił 17 kwietnia na skrzynki mailowe wszystkich europosłów. Mail został wysłany anonimowo. Oj, „Antek, ty świrze!”.

Jarosław Kaczyński, pragnie ukoić swoje cierpienie i wyrzuty sumienia, stawiając bratu pomniki, mianując jego imieniem ulice, ronda, szkoły, obiekty przemysłowe. Już sam pochówek na Wawelu był przecież wielce niezasłużony. Pomnik smoleński na placu Piłsudskiego jest chroniony 24 godziny na dobę przez sześciu funkcjonariuszy! To jest chore. Typowy kult jednostki. Prezes PiS nie widzi tego, jak bardzo jest żałosny.

W rocznicę Powstania Warszawskiego, premier rządu Mateusz Morawiecki złożył wieniec pod tablicą poświęconą Lechowi Kaczyńskiemu, tak jak uczyniła to rok temu premier Beata Szydło. Nie mogę na to spokojnie patrzeć. Niech sobie go już czczą, jak chcą, ale czy muszą to robić w takim dniu? Czy muszą, czy wolno im, stawiać Kaczyńskiego na równi z Powstańcami Warszawy?! To bezczeszczenie pamięci prawdziwych Bohaterów.

Bogusław Wołoszański tak pisze dalej o najbliższych współpracownikach Hitlera: „Co było ich siłą? Nienawiść. Jaką odczuwa człowiek krzywdzony, prześladowany i niespełniony: za kalectwo i niski wzrost (Goebbels), odrzucenie przez kobiety (Himmler), przerost ambicji (Ribbentrop), poniżenia w dzieciństwie i młodości (Heydrich). Tę przepełniającą ich nienawiść przekształcili w ideę!”.

To co dzisiaj motywuje Kaczyńskiego to nienawiść i chęć zemsty, tak silna, że nie potrafi jej ukryć nawet w Sejmie: „nie wycierajcie swoich mord zdradzieckich nazwiskiem mojego brata, zniszczyliście go! zabiliście go! jesteście kanaliami!”. Prezes PiS nie ma nic do stracenia. Nie ma żony, nie ma dzieci, nie ma majątku. Żyje zemstą. Trudno w to uwierzyć, ale ten mały, chory, nienawistny człowiek de facto dzierży dziś rządy w naszym Kraju. Członek Komitetu Politycznego partii, Karol Karski potwierdza: „Nowogrodzka locuta, causa finita”.

Tak rządził I sekretarz w PRL-u. Tak rządził kanclerz w III Rzeszy.

Ktoś dobrze powiedział: „Nikt tak nie zjednoczył Polaków jak Lech Wałęsa i nikt tak nas nie podzielił jak Jarosław Kaczyński”. Polska nigdy w swojej bolesnej historii nie była tak podzielona, jak dzisiaj. To bodaj największa zbrodnia Jarosława Kaczyńskiego. I nie wszystkiemu winna jest żałoba po bracie bliźniaku. Ci, co znali Kaczyńskich wcześniej, dobrze wiedzą, że zawsze byli konfliktowi, podejrzliwi, jątrzący. Rządy PiS-u w latach 2005-2007 przebiegały od kryzysu do kryzysu, od skandalu do skandalu. Jarosław Kaczyński już wówczas okazał się mistrzem intryg i chaosu. „Cała polityka Jarosława Kaczyńskiego służyła właśnie do tego, by dotrzeć do najgorszych ludzkich instynktów, żeby wyzwolić najgorsze emocje: zawiść, zazdrość, podejrzenie” - wspomina publicysta i działacz opozycji w czasach PRL, Tomasz Wołek. Dzisiaj to się potwierdza.

Jak na mistrza przystało, Jarosław Kaczyński skutecznie podsyca i manipuluje emocjami. A w Polsce nie brakuje ludzi przegranych, rozżalonych, żądnych zemsty. PiS to wszystko zagarnął i zagospodarował. Wyjątkowo trafnie oceniła to profesor Staniszkis, socjolog, niegdyś bliska znajoma Kaczyńskiego: „PiS ośmielił lumpiarstwo. Ludzi, którzy na co dzień wystają na placach małych miasteczek bez żadnych perspektyw. Ich agresja znalazła racjonalizację”.

PiS wmówił temu lumpiarstwu, że Polska dzisiaj wstaje z kolan. Polska nie będzie się nikomu kłaniać. PiS poszedł na wojnę z całym światem. Dobre relacje mamy dzisiaj właściwie tylko z Białorusią. Izolacja Polski w Unii Europejskiej to efekt pisowskiej arogancji i prostactwa. Nie mają pojęcia o dyplomacji, która polega przecież na szukaniu kompromisów i łagodzeniu konfliktów. PiS nie bawi się w takie niuanse. Zaledwie dwa lata zajęło im zniszczenie naszego wizerunku, dobrego imienia, dumy narodowej, na którą pracowały całe pokolenia Polaków. Od dwóch lat PiS demonstracyjnie ignoruje apele Komisji Weneckiej, Komisji Europejskiej, Komitetu Praw Człowieka ONZ, Amnesty International, Gmin Żydowskich o zaprzestanie łamania prawa, a przede wszystkim o wyraźne potępienie rasistowskich zachowań, których liczba w Polsce niepokojąco wzrasta. Kilka tygodni temu 29 byłych ambasadorów Polski powołało „Konferencję Ambasadorów RP”. „Przez wiele lat służby dyplomatycznej pracowaliśmy na rzecz Polski niepodległej, zintegrowanej z Zachodem i z rosnącym niepokojem obserwujemy niszczenie tych osiągnięć. Obecna zapaść zagraża polskiej racji stanu! Dzisiaj Polska postrzegana jest jako 'chory człowiek' Europy, nieprzewidywalny członek NATO” – piszą dyplomaci. Niedawno „Washington Post” przytoczył słowa byłego ambasadora USA w Polsce, który nowelizację ustawy o IPN nazwał „zemstą wieśniaków”.

PiS to upadek moralny i polityczny. PiS to najgorsze, co mogło się nam przytrafić. I w najgorszym momencie.

Polska w przeszłości miała wielu wrogów, ale zawsze atakowali nas z zewnątrz. Może dlatego dzisiaj nie potrafimy skutecznie się zjednoczyć i przeciwstawić.

Fot.: Norymberga, 1933

Fot.: Norymberga, 1933

Fot.: Białystok, 2016

Fot.: Białystok, 2016

Cały świat obiegły zdjęcia mszy świętej w białostockiej katedrze z „księdzem” Międlarem w roli kaznodziei. Świat widział też zdjęcia z polskiego Święta Niepodległości i banery „sieg heil”, „czysta krew”, „biała siła” itp. Cały facebook powielał zdjęcia przewodniczącego Rady Europy Donalda Tuska w mundurze SS-mana zamieszczone przez ...konsul honorową RP w Ohio, Marię Szonert-Biniendę, prywatnie żonę Wiesława Biniendy, członka podkomisji smoleńskiej (pisowska prokuratora odmówiła wszczęcia postępowania w tej sprawie!).

Niedowierzanie. Żenada. Wstyd.

Co się więc dziwić, że jakiś niedouczony Sebix odbiera to jako przyzwolenie i w biały dzień w środku Warszawy wali w głowę profesora historii Jerzego Kochanowskiego tylko za to, że ten rozmawia ze swoim znajomym po niemiecku.

A wracając do mojego bloga.

W tej sytuacji nie mogłam pisać dalej, jakby nic się nie stało. Musiałam się na chwilę zatrzymać, zebrać myśli, otrząsnąć. Jak mogę być oburzona, że Niemcy przymykają oko na propagowanie faszyzmu, manipulują historią na swoją korzyść, chronią zbrodniarzy, skoro polski rząd robi dziś to samo?! Niemcy przynajmniej oficjalnie potępiają. W Niemczech chłopak w koszulce z symbolami SS, trupią czaszką i piorunami zostałby dzisiaj natychmiast zatrzymany. Za publiczne używanie nazistowskich symboli za Odrą można spędzić w więzieniu nawet trzy lata. W Polsce minister Joachim Brudziński pozwala paradować z symbolami SS po mieście, w którym hitlerowcy urządzili krwawą łaźnię.

Musiałam najpierw sama odnaleźć się w tym wszystkim. Musiałam spróbować poradzić sobie z tą wielką narodową kompromitacją.

Oczywiście, to co się dzieje w Polsce, choćby nie wiem jak było kompromitujące, w żadnym stopniu nie umniejsza niemieckich zbrodni oraz ich tuszowania po wojnie. Uważam, że mój blog jest potrzebny. Prawda jest zawsze potrzebna. Wykorzystywane w nim materiały zbierałam praktycznie całe życie.

Bo to nie jest tak, że PiS pierwszy mówi dzisiaj o cierpieniach Polaków, o stratach wojennych, o kłamstwie oświęcimskim. PiS przyznał sobie wyłączność na ujawnianie niemieckich zbrodni. To kolejna ich manipulacja.

Polskie straty wojenne były wielokrotnie liczone i publikowane, ale niedouczony elektorat pisowski tego nie wie. Nieprawdą jest również, że PiS pierwszy protestuje przeciwko słowom „polskie obozy śmierci” czy „polskie getta”. W latach 2008-2015 Ministerstwo Spraw Zagranicznych interweniowało w tej sprawie 913 razy! Oczywiście w tvpis tego nie powiedzą.

W swoich zbiorach mam sporo wycinków ze starych gazet. Co ciekawe, kilka z nich to artykuły Ryszarda Czarneckiego z lat 90-ych. Jego ówczesne teksty na temat relacji polsko-niemieckich były ciekawe i rzetelne. Pisał je człowiek wrażliwy i kulturalny. Dzisiaj Ryszard Czarnecki to zwykły cham. Patrzę i nie wierzę, że można się tak zmienić. Wraz z PiS obudziło się w Polsce siermiężne chamstwo. Czarnecki po prostu dostosował się do otoczenia. Wyczuł, że to dziś najlepsza droga do kariery. Cywilizowany świat pokazał, że się na to nie godzi. Europoseł przekonał się o tym osobiście, kiedy to w styczniu b.r. został odwołany z funkcji wiceszefa PE za nazwanie europosłanki Róży Thun „szmalcownikiem”.

W Polsce Czarnecki jest nadal telewizyjną gwiazdą.

Polacy protestują. Masowo, głośno, codziennie. Na szczęście świat też to widzi. Na ulice wychodzą politycy opozycji, dziennikarze, prawnicy, artyści, działacze społeczni i tysiące, setki tysięcy zwykłych obywateli. Ale PiS jest dobrze przygotowany na te protesty. Jednej tylko nocy 20/21 lipca b.r. demonstrację przed parlamentem zabezpieczało 2 tysiące policjantów. Była to ta noc, kiedy senacka komisja przyjęła bez żadnych poprawek nową ustawę o sądach autorstwa PiS. W trakcie obrad komisji demonstranci odśpiewali hymn. Obradujący bardzo dobrze to słyszeli. W pewnym momencie senatorowie PO otworzyli okna i odśpiewali hymn razem z protestującymi. Demonstranci zablokowali drogę wyjazdową z parlamentu i skandowali hasła: „Konstytucja”, „Wolne sądy” oraz „Wolność, Równość, Demokracja”. W związku z nocną akcją policji 270 osób zostało wylegitymowanych, 52 osoby przyjęły mandaty karne związane z blokowaniem jezdni, a w stosunku do 200 osób zostaną skierowane wnioski o ukaranie do sądów. Jedna osoba została zatrzymana. Pięć osób zostało pouczonych. To tylko jedna noc, jeden protest. Obecnie takie protesty odbywają się w Polsce na co dzień. Często przybierają formy happeningu, jak na przykład nocna akcja KOD-u, kiedy to anonimowi członkowie tego ruchu ubrali około 30 pomników w całej Polsce w koszulki z napisem „Konstytucja”.

Fot.: Zwycięzca Grand Press Photo 2018. Fotografia przedstawia uczestników protestów przeciwko reformom polskiego sądownictwa. Wykonał ją Adam Lach. Przewodniczącym jury był światowej sławy fotoreporter, wielokrotny laureat World Press Photo, Stefano De Luigi.

Fot.: W nocy z 2 na 3 sierpnia 2018 roku anonimowi przedstawiciele KOD-u ubrali około 30 pomników w całej Polsce w koszulki z napisem "Konstytucja". 

Fot.: W nocy z 2 na 3 sierpnia 2018 roku anonimowi przedstawiciele KOD-u ubrali około 30 pomników w całej Polsce w koszulki z napisem "Konstytucja". 

Sytuacja robi się coraz bardziej poważna. Funkcjonariusze policji to przecież też Polacy, widzą co się dzieje, jak PiS demoluje i zawłaszcza państwo, a oni są zmuszani brać w tym udział. Mają dość. Szef policyjnych związków zawodowych Rafał Jankowski 24 lipca 2018 roku wysłał pismo do ministra spraw wewnętrznych i administracji Joachima Brudzińskiego, w którym informuje, że „policjanci skarżą się na upolitycznienie ich roli” i prosi o pilne spotkanie.

Obalenie dyktatury raz zdobytej w wyniku wyborów, nie jest łatwe. Hitler też wygrał wybory. W listopadzie 1932 roku 12 mln Niemców wrzuciło do urn głosy poparcia dla jego szowinistycznego programu obiecującego narodowi nowe Wielkie Niemcy. Obalenie tej dyktatury trwało wiele lat i pochłonęło 70 milionów ofiar na całym świecie.

Dzisiaj pod polskim sejmem wiszą plakaty z podobizną Jarosława Kaczyńskiego podpisane „Polski Hitler”. Przesada? Jasne, ale z pewnością daje do myślenia.

Wierzę w to, że rządy PiS-u to jakaś pomyłka, niefart, zły sen. W końcu przeminą, a Polska odzyska należny jej szacunek, godność, dumę. Wrócimy i nadrobimy stracony czas. Lech Wałęsa znowu będzie naszym bohaterem. Jeszcze bardziej będziemy dumni z Andrzeja Wajdy. Jurek Owsiak dostanie Nobla. Narodowcom pokażemy, gdzie ich miejsce, a pisowskich oszołomów z „polskim Hitlerem” na czele postawimy przed Trybunałem Stanu.

A teraz wracam do mojego pisania. Prawda czeka.

Bo to też nie jest tak, że Niemcy zawsze mówią prawdę, nawet jeśli dziś są naszymi sprzymierzeńcami.