1984

Lipiec. Sąd rejonowy w Oldenburgu nie wyraził zgody na rozpoczęcie postępowania przeciwko 75-letniemu byłemu szefowi policji w Angers we Francji Hansowi-Dietrichowi Ernst. Przyczyna standardowa – zły stan zdrowia oskarżonego i brak dowodów. Hans-Dietrich Ernst został oskarżony o współudział w deportacji i zabójstwie 824 francuskich Żydów. Jako dowódca Policji Bezpieczeństwa i Służby Bezpieczeństwa (CDR) w Angers, Hans-Dietrich Ernst był odpowiedzialny za kierowanie Żydów do obozów zagłady. Po wojnie Ernst był internowany przez Amerykanów, ale uciekł. Potem znalazł się w Lipsku, gdzie sowieci skazali go na dwadzieścia lat ciężkich robót. W 1947 roku został skierowany do obozu pracy w Gułagu. Podczas pobytu w ZSRR, Hans-Dietrich Ernst został zaocznie we Francji trzy razy skazany na karę śmierci za zbrodnie przeciwko francuskim obywatelom.

Hans-Dietrich Ernst (źródło:   commons.wikimedia.org  )

Hans-Dietrich Ernst (źródło: commons.wikimedia.org)

Po uwolnieniu z Gułagu w 1956 roku Ernst wrócił do Niemiec, gdzie otrzymał odszkodowanie w wysokości 5520 DM. Od 1958 roku pracował jako adwokat w Leer, a od 1964 roku również jako notariusz. Hans-Dietrich Ernst zmarł w marcu 1991 roku.

W kawiarni na placu Puerta del Sol w Madrycie zostaje założona prawicowa organizacja pod nazwą „Komitet do przygotowania obchodów 100. urodzin Adolfa Hitlera“ (KAH). Oficjalnie członkowie-założyciele są nieznani, ale mówi sie, że byli to znani europejscy neonaziści: Thomas Brehl, Michael Kühnen, Leon Degrelle i Michael Caignet. Celem nadrzędnym organizacji było przygotowanie obchodów 100. rocznicy urodzin Adolfa Hitlera w 1989 roku.

Obchody 50. urodzin Hitlera w jego rodzinnym mieście Linz, 20 kwietnia 1938 roku przed sklepem jubilerskim, 20 km obok znajdował się zespół niemieckich obozów koncentracyjnych  Mauthausen-Gusen (źródło:   http://www.linz.at/geschichte/de/38099.asp )

Obchody 50. urodzin Hitlera w jego rodzinnym mieście Linz, 20 kwietnia 1938 roku przed sklepem jubilerskim, 20 km obok znajdował się zespół niemieckich obozów koncentracyjnych Mauthausen-Gusen (źródło: http://www.linz.at/geschichte/de/38099.asp)

Potem KAH przekształciła się (została wchłonięta?) w skrajnie prawicową partię Front Narodowych Socjalistów/Działaczy Narodowych (ANS/NA). Partia została zdelegalizowana w 1995 roku.

8 sierpień. Jeden z głównych wykonawców Holokaustu, zastępca komendanta niemieckiego obozu zagłady Sobibor SS-Oberscharführer Hermann Michel umiera w Egipcie (informacja nie potwierdzona oficjalnie). Hermann Michel „zasłynął” przede wszystkim jako „witający” przybywające do obozu, niczego nie świadome ofiary. Perfidia tego „mordu doskonałego” to, obok eksperymentów medycznych, najbardziej bezduszne bestialstwo, jakiego dopuścili się Niemcy podczas II wojny światowej. Powitanie w Sobiborze opisują szczegółowo w swoich wspomnieniach pojedyncze ofiary, którym udało się przeżyć to piekło na ziemi. Oto skrót tych wspomnień.

Kolejny transport więźniów do obozu zagłady (źródło:   zugdererinnerung.de )

Kolejny transport więźniów do obozu zagłady (źródło: zugdererinnerung.de)

Osobom chorym, niedołężnym, starcom i dzieciom oraz innym, niezdolnym do samodzielnego poruszania się, kazano stanąć z boku i czekać. Następnie tłum, po zostawieniu bagaży, został uformowany w grupy liczące około 500 osób. Kolumny te ruszały stopniowo w kierunku długiego baraku używanego uprzednio jako wojskowa stajnia, z dużymi bramami po przeciwnych końcach. Do jednej ze ścian przylegały trzy mniejsze baraki. Po wejściu do baraku ośmiu robotników żydowskich kazało przybyłym, by zostawili trzymany jeszcze drobny bagaż i torebki. To wywołało zdziwienie na kilku twarzach. W torebkach były prywatne dokumenty, pieniądze, biżuteria, lekarstwa, etc. i trudno było się z nimi rozstać. Kiedy grzeczna perswazja nie poskutkowała, hitlerowcy zaczynali bić. Wówczas reszta, zakłopotana i oszołomiona, posłusznie wykonywała rozkazy. Gdy barak opustoszał, grupa Gepacketragers (tragarzy bagażowych) szybko rzuciła wszystko do koców, otworzyła drzwi przyległych baraków i przeniosła zawartość na stoły sortownicze, gdzie więźniarki sortowały napływające łupy. Każdy portfel czy torebka były opróżniane na stole, a ich zawartość wrzucana do odpowiednich pojemników: pieniądze, szczotki, szminki, etc. Na końcu zebrano dokumenty, zdjęcia i inne papiery i zaniesiono je do pieca. Puste torebki przeniesiono do magazynu walizek.

Walizki ofiar (źródło:  National Archives oraz Records Administration, College Park, Maryland.  http://www.ushmm.org/wlc/en/media_list.php?MediaType=ph&page=3 )

Walizki ofiar (źródło: National Archives oraz Records Administration, College Park, Maryland. http://www.ushmm.org/wlc/en/media_list.php?MediaType=ph&page=3)

W tym czasie ofiary prowadzono na zadaszone podwórze. Tutaj oszustwo było doprowadzone do niewiarygodnej, szatańskiej wprost perfekcji. Na nadchodzących czekał już SS-Oberscharführer Hermann Michel, 35-letni Niemiec o dziecięcej twarzy, z powodu swoich elokwentnych przemówień nazywany „Księdzem” lub „Kaznodzieją”. Zajął swoje zwykłe miejsce na balkonie magazynu żywnościowego. Spokojnym, przekonującym głosem powitał zebranych Żydów i przeprosił za niedogodności podróży. Wyjaśnił, że z powodu nadzwyczajnych warunków sanitarnych, niemożliwe jest natychmiastowe zapewnienie im godziwego wypoczynku po męczącej jeździe pociągiem. Najpierw muszą wziąć prysznic i poddać się dezynfekcji. Zapewniał, że potem, dopóki wojna się nie skończy, wszystkie osoby zdolne do pracy będą za wynagrodzeniem pracować i mieszkać ze swoimi rodzinami.

Obrączki ofiar (   www.sadistic.pl)

Obrączki ofiar (www.sadistic.pl)

Zachęcił wszystkich do skorzystania z przygotowanych kart pocztowych i napisania kilu słów do swoich najbliższych, aby zapewnić ich, że wszyscy mają się dobrze i są w pięknym miejscu. Czasami wspominał o planie utworzenia w Sobiborze żydowskiego miasta - Judenstadt. Spokojne przemówienie dobrze wychowanego, uprzejmego i życzliwego esesmana poskutkowało. Ludzie ochoczo sięgnęli po karty pocztowe ciesząc się, że mogą napisać do swoich rodzin. Nie mieli pojęcia, że kartki pocztowe są pułapką, całkowitą blagą, mającą zmylić i uspokoić następne transporty. Gdyby tylko ogrodzenie z prawej strony było przezroczyste, nieświadomi swojego losu ludzie zobaczyliby stosy odzieży pozostawionej przez ich poprzedników. Ciepłe jeszcze ubrania czekały na ranną zmianę - wtedy miały być posortowane i zapakowane.

Sterta okularów ofiar (źródło:   swietokrzyskisztetl.pl  )

Sterta okularów ofiar (źródło: swietokrzyskisztetl.pl)

Sterta grzebieni do włosów ofiar (źródło:    swietokrzyskisztetl.pl)

Sterta grzebieni do włosów ofiar (źródło: swietokrzyskisztetl.pl)

Po zebraniu kart pocztowych został wydany grzeczny rozkaz zdeponowania obrączek i pozostałej biżuterii w małej budce stojącej zaraz na początku alei zwanej przez Niemców Himmelfarthstrasse („Droga do nieba”). Czasami SS-Oberscharführer Alfred Ittner albo inny hitlerowiec, rozdawał numerki, stwarzając tym samym iluzję bezpieczeństwa. Kobiety przechodziły dalej wąską aleją pomiędzy ogrodzeniem z drutu kolczastego, w kierunku trzech połączonych w całość baraków, oddalonych o około 100 metrów. W pierwszym baraku zostawiali buty i palta, w drugim resztę odzieży i przechodzili nago do trzeciego baraku. Tutaj grupa więźniów, ironicznie nazywanych „fryzjerami”, obcinała włosy nagim kobietom. Działo się to szybko, kilkoma cięciami nożyc. Czasami młode dziewczyny, wyraźnie zawstydzone, błagały fryzjerów, aby nie cięli zbyt krótko. Były pewne, że zaraz będzie prysznic. Całą operację nadzorował Niemiec stojący z pejczem w ręku na środku pokoju - sprawdzał czy „fryzjerzy” nie rozmawiają z ofiarami. To nie było konieczne. Ofiary i tak by nie uwierzyły. To, co „fryzjerzy” mogliby im powiedzieć, przekraczało najbardziej szalone i niesamowite wyobrażenia. Hitlerowcy ograbiali je z całego dobytku, pozbawiali nawet włosów, a teraz mieli im zabrać życie. Komory gazowe były oddalone o zaledwie cztery metry. Nieświadome niczego, z pełną naiwnością ofiary podchodziły do otwartych drzwi i były brutalnie pakowane do komór. Prawdopodobnie dopiero wtedy zaczynały coś podejrzewać. Ale ciągle jeszcze nie zdawały sobie sprawy ze strasznej prawdy - nawet z pierwszym wdechem gazu.