1986

► Koniec września. Radca Wydziału Konsularnego Ambasady PRL Stanisław Kantorski po godzinie 14-ej odbiera telefon. Po drugiej stronie słuchawki odzywa się Karl Tränkle, restaurator z nadreńskiej miejscowości Ruppichteroth, z intrygującą propozycją. Radca już wcześniej słyszał podobne rewelacje. Niejaki Karl Tränkle, wysłał do polskiej placówki dyplomatycznej w Niemczech Zachodnich zaskakujące informacje wraz z załącznikami. Urzędowe pismo jak na lata 80. wygląda nader współcześnie. W nagłówku dane teleadresowe biznesmena wskazują, że swój biznes prowadzi w miejscowości Ruppichteroth położonej 30 km na wschód od Bonn. Dodatkowe informacje mówią, że jest również przedstawicielem regionalnym fabryki Patznera (grille), dla której prowadzi obsługę klienta i serwis gwarancyjny. W prawym górnym rogu odnajdujemy numer konta w banku Reiffeisen. Nadawca dołączył pierwszą stronę paszportu ze zdjęciem. Uzupełnia ją odbitka soldbucha (książeczki wojskowej) z czasów II wojny światowej i żołnierskiego biletu kolejowego z pieczątką jednostki, w której służył.

Zasoby Banku Rzeszy zgromadzone w kopalni soli Keiserode (Zbiory: US National Archive)    (źródło:  http://swiat.newsweek.pl/gdzie-jest-zloto-nazistow,96796,1,1.html )   

Zasoby Banku Rzeszy zgromadzone w kopalni soli Keiserode (Zbiory: US National Archive)

(źródło: http://swiat.newsweek.pl/gdzie-jest-zloto-nazistow,96796,1,1.html)

 

Grudzień 1944 roku. Lotnisko polowe Bromberg-Schwedehöhe. 22 letni wówczas Karl Tränkle i jego trzej kompani z 4. Dywizjonu Zapasowego Bliskiego Rozpoznania zostali przydzieleni do realizacji specjalnego rozkazu. Zadanie polegało na zakopaniu nieopodal koszar, w pobliżu bydgoskiego lotniska, depozytu 600-700 kg sztab złota. Nieco później Karl Tränkle w bliżej nieznanych okolicznościach wykonuje kolejną misję. Jego samolot po wystartowaniu z lotniska Szwederowo skierował się na północ. Po przebyciu niecałych 100 km, gdy maszyna znalazła się nad Borami Tucholskimi, wyrzuca z pokładu około 80 kg sztabek złota w rejonie Czerska. Złota jednak nigdy nie znaleziono. Niewybredny żart czy prowokacja?

Listopad. Poseł Hans-Christian Strӧbele zasiadający w Bundestagu z ramienia Partii Zielonych skierował do rządu RFN interpelację zawierającą 32 pytania dotyczące zaniedbań kolejnych rządów w kwestii ukarania zbrodni hitlerowskich. Strӧbele stwierdza: „W Republice Federalnej Niemiec nie powstało do tej pory ani jedno opracowanie naukowe, które ukazałoby w sposób wiarygodny zbrodnie narodowych socjalistów. Każdy kto chce napisać rzetelną historię Republiki Federalnej Niemiec musi odpowiedzieć na podstawowe pytanie: dlaczego Republika Federalna Niemiec nie rozprawiła się z hitlerowskimi zbrodniarzami?”

Robotnicy zmuszani do wyniszczającej pracy w obozie KL Mauthausen (źródło:  http://pl.wikipedia.org/wiki/Wyniszczenie_przez_prac%C4%99 )

Robotnicy zmuszani do wyniszczającej pracy w obozie KL Mauthausen (źródło: http://pl.wikipedia.org/wiki/Wyniszczenie_przez_prac%C4%99)

W interpelacji Zielonych zawarte są pytania, które równie dobrze mógłby postawić niemieckiemu rządowi każdy Polak. To niewiarygodne, że do dziś nikt w RFN nie zdobył się na podanie chociażby w przybliżeniu pełnej liczby ofiar zbrodniczej akcji eutanazji i przymusowej sterylizacji. Nie wiadomo też ilu robotników przywiezionych na przymusowe roboty do Trzeciej Rzeszy zginęło z wycieńczenia przy katorżniczej pracy. Jedną z przyczyn takiego stanu rzeczy jest według Zielonych to, że tak wielu zbrodniarzy znalazło zatrudnienie w powojennym wymiarze sprawiedliwości Republiki Federalnej Niemiec. Nazistowscy prawnicy utrudniali czy wręcz uniemożliwiali skuteczne ściganie zbrodniarzy.

► Roman Hrabar odbiera Order Uśmiechu. Roman Hrabar był prawnikiem, Pełnomocnikiem Rządu Polskiego (lubelskiego) ds. Rewindykacji Dzieci Polskich, wykradzionych przez nazistowski Lebensborn podczas II wojny światowej i poddanych procesowi germanizacji, członkiem Głównej Komisji Badania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu. Był też autorem licznych i często jedynych publikacji popularno-naukowych poświęconych nazistowskiej akcji kradzieży i germanizacji polskich dzieci.

Dużym sukcesem Hrabara, który odbił się szerokim echem w polskiej prasie, było odzyskanie córek poznańskiego lekarza Franciszka Witaszka - Alodii i Darii. Doktor Witaszek został stracony za udział w wielkopolskim ruchu oporu, a jego córki w dniu 9 września 1943 roku zabrane przez gestapo i umieszczone w ośrodku Lebensborn w Kaliszu. Tu, po zmianie im imion i nazwiska na Wittke zostały oddane do adopcji. Alodia jako Alice w Niemczech, a Daria jako Dora do rodziny zamieszkałej w Austrii. Hrabar odzyskał je w listopadzie i grudniu 1947 roku. Zespołowi Romana Hrabara udało się sprowadzić zaledwie 15-20% dzieci (to jest około 33 tysiące). Około 170 tysięcy polskich dzieci uprowadzonych przez Niemców w czasie wojny pozostało poza Polską. Najmłodsze z nich mają dziś około 80 lat. Szacuje się, że około 2-3 mln ludzi na świecie jest potomkami uprowadzonych podczas II wojny światowej z Polski dzieci.

Irmela Mensah-Schramm rozpoczyna swoją wyjątkową działalność. Ta starsza kobieta jest Niemką, działaczem na rzecz praw człowieka jedynym w swoim rodzaju. Jej „praca“ polega na usuwaniu rasistowskich i profaszystowskich napisów, graffiti i naklejek ze ścian budynków w Berlinie. Robi to dobrowolnie. Co miesiąc poświęca 300 euro ze swojej emerytury na zakup potrzebnych do tego materiałów. W latach 1986 – 2012 Irmela Mensah-Schramm usunęła własnoręcznie w sumie 90 000 neonazistowskich naklejek i napisów.

Irmela Mensah-Schramm     podczas „pracy” (źródło:  www.tagesspiegel.de )

Irmela Mensah-Schramm podczas „pracy” (źródło: www.tagesspiegel.de)

24 grudnia. Umiera Albert Widmann. Widmann był oficerem SS, niemieckim chemikiem, jednym z autorów programu eutanazji T-4 (patrz 1959 rok). Wraz z Viktorem Brack poszukiwał najlepszych metod uśmiercania ludzi.

Mapa miejsc wykonywania masowej eutanazji (niepełna) (źródło:  www.gedenkort-t4.eu )

Mapa miejsc wykonywania masowej eutanazji (niepełna) (źródło: www.gedenkort-t4.eu)

Przeprowadzał eksperymenty z różnymi metodami gazowania. Szkolił też osoby wykonujące eutanazję (np. jak odmierzać właściwą dawkę tlenku węgla). Widmann odwiedzał ośrodki T-4 w celu rozwiązywania problemów technicznych. Wspólnie z Arthurem Nebe, dowódcą Einsatzgruppe B, przeprowadzał próby zabijania niepełnosprawnych pacjentów przy pomocy dynamitu.

Po wojnie Widmann został internowany na kilka dni w strefie okupacyjnej USA. Następnie podjął pracę w fabryce farb, gdzie z czasem awansował na głównego chemika. Był poszukiwany i w końcu aresztowany w styczniu 1959 roku. Za swoje zbrodnie został skazany na karę sześciu i pół lat więzienia.