1970

Louis Rudolph Franz Schlegelberger, sekretarz stanu w ministerstwie sprawiedliwości Rzeszy i minister sprawiedliwości Trzeciej Rzeszy, był głównym oskarżonym o zbrodnie wojenne i zbrodnie przeciwko ludzkości w procesie sędziów, toczącym się przed amerykańskim trybunałem wojskowym w Norymberdze. Został skazany na dożywocie.

Franz Schlegelberger (przy mikrofonie) przed Trybunałem w Norymberdze, 1947 rok (źródło:  learning-from-history.de )

Franz Schlegelberger (przy mikrofonie) przed Trybunałem w Norymberdze, 1947 rok (źródło: learning-from-history.de)

Jednak w 1950 roku, wzorem innych niemieckich zbrodniarzy, Franz Schlegelberger został zwolniony z więzienia z powodów zdrowotnych. Miał wtedy 74 lata. Przez kolejne 20 lat – do swojej śmierci w 1970 roku – pobierał emeryturę w wysokości 2894 marek (dla porównania: średnia miesięczna płaca w Niemczech wynosiła w tym czasie 535 marek).

► 2 kwietnia. Na wiejskim cmentarzu w Santa Rosa de Calamuchita w argentyńskim stanie Cordoba odbywa się niezwykła uroczystość pogrzebowa. Mimo oddawania ziemi doczesnych szczątków wysokiego dygnitarza stanu cordobańskiego i republiki argentyńskiej, a zarazem właściciela farmy Santa Rosa, trumna zmarłego była okryta nie argentyńskim, lecz niemieckim sztandarem: czerwono-biało-czarnym, jak flaga cesarskich Niemiec. Kiedy opuszczano do grobowca trumnę, na której widniało nazwisko Carlos Luecke, starsi panowie stojąc na baczność, z prawymi rękami wzniesionymi do góry w pozdrowieniu „Heil Hitler” ryczeli pełnymi gardłami „Ich hatt einen kameraden” (Miałem kolegę), starą niemiecką pieśń wojskową graną na uroczystościach żałobnych. Przyjaciele zmarłego z argentyńskiej socjety i stali współbiesiadnicy z najwytworniejszych lokali w Cordobie i Buenos Aires nie mogli ukryć łez wzruszenia. Na drugi dzień w kilku czołowych gazetach argentyńskich oraz w gazetach niemieckich, wychodzących w Argentynie, ukazał się nekrolog wyjaśniający tajemnicę wczorajszej uroczystości w Santa Rosa:
Ogłoszenie o zgonie. Mój najdroższy przyjaciel, dobry ojciec, dziadek, szwagier i brat, Ludolf Hermann von Alvensleben. Pan na dobrach Schochwitz, Krimpe i Wilde, generał broni SS zmarł 1 kwietnia 1970, zostawiając w żałobie Melittę von Alvensleben, z domu von Guaita Busso von Alvensleben.
W tym nekrologu rodzina nie podała wprawdzie, że Ludolf Hermann von Alvensleben (patrz 1964 rok), generał Waffen SS, jest identyczny z pochowanym właśnie tego samego dnia i właśnie w Santa Rosa dostojnikiem argentyńskim, który jako Carlos Luecke:
- od 1949 roku przebywał stale w Argentynie za wiedzą i zgodą prezydenta Perona,
- w 1952 roku otrzymał stałe obywatelstwo mimo, że wiedziano kim jest naprawdę rzekomy Carlos Luecke i mimo, że tego wpisano na międzynarodową listę hitlerowskich zbrodniarzy wojennych, w tymże samym 1952 roku nabył posiadłości Villa Maria i Santa Rosa, a następnie posiadłości Cavada de las Mulles i pałacyk myśliwski Villa el Mirador,
- od wielu lat był prezesem klubu piłki nożnej Clubo Atletico Union,
- był dyrektorem wydziału rybołówstwa i myślistwa w stanie Cordoba.
Tak go znano w Argentynie - wśród wielu zbrodniarzy wojennych, którzy tak jak on pędzili w tym kraju spokojne, dostatnie i bezpieczne życie. Dokumentalista brytyjski Laurens Rees dotarł do wielu zbrodniarzy hitlerowskich żyjących w Argentynie. Okazuje się, że byli naziści, nigdy nie ukarani, żyjący wśród przyjaciół, w poczuciu bezpieczeństwa i dobrobytu, mogą pozwolić sobie na rozbrajającą szczerość. Wilfred von Oven, osobisty sekretarz Josefa Goebbelsa, zapytany: „Gdyby mógł pan zawrzeć swoje doświadczenie Trzeciej Rzeszy w jednym słowie, jakie ono było”, odpowiedział – „cóż, jeśli streścić mam swoje życie w czasach Trzeciej Rzeszy w jednym słowie, to będzie nim – raj”.

Berlin Sportpalast, 13 lutego 1939, od lewej stoją: Reichsfrauenführerin Gertrud Scholtz-Klink, Reichsführer-SS Heinrich Himmler, Rudolf Hess, reichsjugendführer Baldur von Schirach, HJ-Obergebietsführer Artur Axmann; SS-oberführer Ludolf von Alvensleben stoi za Himmlerem.

Berlin Sportpalast, 13 lutego 1939, od lewej stoją: Reichsfrauenführerin Gertrud Scholtz-Klink, Reichsführer-SS Heinrich Himmler, Rudolf Hess, reichsjugendführer Baldur von Schirach, HJ-Obergebietsführer Artur Axmann; SS-oberführer Ludolf von Alvensleben stoi za Himmlerem.

► 7 grudnia. Podpisanie układu między Polską Rzeczpospolitą Ludową a Republiką Federalną Niemiec o podstawach normalizacji stosunków między dwoma państwami przez Józefa Cyrankiewicza i Willy'ego Brandta w Warszawie. Układ ten nie mówił nic o granicy polsko-niemieckiej. Na uznanie przez Niemców zachodniej granicy Polski, ustalonej na konferencjach w Poczdamie i Jałcie, przyszło nam czekać jeszcze 20 lat czyli w sumie 45 lat od zakończenia wojny. Do 1990 roku byliśmy dla Niemców ciągle „ludnością zastępczą” na terenie „Niemiec Wschodnich”.

Przed podpisaniem układu Willy Brandt udał się wraz z niemiecką delegacją pod Grób Nieznanego Żołnierza, gdzie złożył wieniec i oddał hołd poległym Polakom. Następnie pojechał na teren dawnego getta warszawskieg, by złożyć wieniec pod Pomnikiem Bohaterów Getta. Po poprawieniu szarfy na wieńcu Willy Brandt niespodziewanie ukląkł obojgiem kolan na stopniach monumentu, pochylając głowę, splatając dłonie i trwając tak przez chwilę w zadumie. Gest ten przeszedł do historii, jednak był różnie interpretowany - jako hołd złożony na polskiej ziemi pod „niewłaściwym” pomnikiem.

images0CC8RPO6.jpg

Środowiska niemieckich wypędzonych z kolei, oskarżały Brandta, że poprzez akceptację zachodniej granicy Polski na Odrze i Nysie dopuścił się zdrady, przypieczętowując utratę terenów na wschód od Odry.